Obserwatorzy

Translate

CO OSTATNIO ZUŻYŁAM? DENKO 2/2017



Ostatnie denko pojawiło się ponad cztery miesiące temu, od tamtego czasu starałam się sukcesywnie zużywać napoczęte kosmetyki.


Razem z mamą zużyłyśmy trzy butelki szamponu Elvive Phytoclear. Szampon wyjątkowo przypadł nam do gustu, działa przeciwłupieżowo, odświeża, super oczyszcza oraz spowalnia przetłuszczanie się włosów u nasady.


Odżywki Schwarzkopf Nature Moments oraz Gliss Kur Oil Nutritive - poprawne, ale bez większych rewelacji. Nie zaszkodziły ani nie pomogły.


Maska Happy Highlights Andrélon oraz odżywka Long Care&Repair Nivea super działają na moje włosy, nie tylko wizualnie. Czuć, że mają wpływ na ich kondycje. Jednominutowa ekspresowa maska Andrelon zawiera olej jojoba, a odżywka Nivea wzbogacona jest olejem Babassu.


O wcierce Plantur 39  na razie powiem tyle, że efekty są obiecujące. Serum Gliss Kur Every Day Oil Elixir bardzo dobrze zabezpiecza końcówki i ich nie przesusza.


Odżywka skrzyp i rozmaryn Joanna sprawiała, że włosy były sypkie i gładkie, dodatkowo miała przepiękny ziołowy zapach. O odżywce w sprayu pisałam tutaj.


Dwa kosmetyki firmowane zawartoscią olejku arganowego - maska Avon nie zrobiła na mnie wrażenia, a maseczka 7th Heaven nadaje włosom fajnego blasku i często do niej wracam.


Suche szampony - Batiste dla ciemnych włosów i o zapachu wiśni oraz Co Lab Paradise. Robiły to co miały robić, dodatkowo ładnie pachniały i co najważniejsze - nie podrażniały skóry głowy.


Kremowy żel pod prysznic Dove o przecudownym zapachu magnolii i pistacji, zapach utrzymuje się bardzo długo, a skóra jest miękka i nawilżona. Antyperspiranty Odorex oraz Nivea spełniały swoją rolę.


Żeńszeniowy krem do oczyszczania twarzy niestety trafił do kosza. Męczyłam go wiele miesięcy, twarz po jego użyciu okropnie mnie piekła a na drugi dzień pojawiały się niespodzianki. Żegnam się z nim bez żalu. Peeling Clearasil był OK, a żel oczyszczający ze wszystkim znanej serii Liście Manuka z Ziaji wspominam bardzo dobrze i zamierzam do niego wrócić.


Mocno oczyszczająca pasta Avon gdy pozostało około 1/4 produktu niestety mi zaschła. Samo działanie produktu było fajne, oczyszczające, polecam osobom borykąjacym się z przypadłościami cery tłustej.  Krem matująco nawilżający z wyciągiem z nasion Chia szybko się wchłaniał i rzeczywiście pozostawiał uczucie nawilżenia.


Dwie kredki do brwi Catrice w moim ulubionym odcieniu 040 Don't let me brown. Żaden inny produkt do brwi nie sprawdza się u mnie tak dobrze.


Tusze do rzęs: Essence I love extreme to tusz, który zawsze mam w swojej kosmetyczce. Bardzo pogrubia rzęsy, nie skleja ich i nie kruszy się. Great Lash oraz tusz Max&More niestety idą do kosza ze względu na zapach podobny do zapachu kleju, którego nie mogę znieść i przez co łzawią mi oczy co jest nie do wytrzymania.


I na koniec - korektory. Essence get picture ready to lekki korektor o super naturalnym i rozświetlającym wykończeniu, dotatkowo był bardzo wydajny. Bardzo miło mi się go używało. Korektor Ideal Flawless Avon był OK, dobrze krył, miał kremową konsystencję. Niestety w miarę przebiegu używania zaczął oksydować w opakowaniu.

Tak wygląda moje denko z ostatnich czterech miesięcy. Znacie coś z tych produktów?

5 komentarzy :

  1. Widzę, że sporo kosmetyków zużyłaś na włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę wrócić do odżywek Gliss Kur, a z tych nowych odżywek Schaumy jestem bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. No spore te Denko ;) I ja muszę zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem sporo zużyłaś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz - w ramach rewanżu chętnie odwiedzę Twojego bloga:)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka